Naukowcy od przełomu XIX i XX wieku zwracali już uwagę na to, że świat się ociepla z powodu spalania paliw kopalnych

Już nawet w pierwszej połowie XX w. mogły być nieznaczne sygnały, że ponad 80 lat temu już byliśmy w trakcie rozmontowywania systemu klimatycznego. Na przełomie XIX i XX w. byli już tacy naukowcy jak fizykochemik szwedzki Svante Arrhenius, geolog szwedzki Arvid Hogbom oraz amerykański geolog Thomas C. Chamberlin, którzy szacowali o ile ociepli się klimat względem okresu preindustrialnego. Umownie okresu 1850 r.

Jednak w tym samym czasie zwolennicy teorii solarnej tacy jak ekstrawertyczny uczony amerykański Charles Greeley Abbot, który skorygował rzeczywiście błędne obliczenia stałej słonecznej swojego poprzednika amerykańskiego astrofizyka i założyciela Smithsonian Astrophysical Observatory (obserwatorium astrofizycznego) Samuela Pierpointa Langleya, wynalazcy bolometru i rozpropagowania teorii transferu radiacyjnego. Ale niestety głoś Arrheniusa i jego zwolenników został zagłuszony przez tamtejszych sceptyków klimatycznych. Dosłownie jak dzisiejsi denialiści.

Na okres kilku dekad zwolennicy teorii solarnej zdominowali nauki o klimacie. Wprawdzie na początku lat 30-tych amerykański geofizyk Edward Olson Hulburt i w połowie lat 30-tych brytyjski meteorolog Guy Stewart Callendar przypomnieli o rozpoczętych przez Arrheniusa badaniach czułości klimatu (mówiących o tym ile wyniesie temperatura globalna gdy nastąpi podwojenie CO2 w atmosferze względem okresu preindustrialnego), ale teoria solarna ugruntowała się na dobre aż do co najmniej połowy lat 50-tych. W 1958 r., gdy został wynaleziony spektrometr masowy do obliczania koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze.

Naukowcem, który posłużył się po raz pierwszy tym urządzeniem do pomiarów stężenia CO2 był Charles Keeling. Już wtedy w naukowcach został wzbudzony niepokój, gdy zauważyli, że roczna koncentracja CO2 urosła od 280 ppm (parts per million) z 1850 r., do 316 ppm w 1959 r.

Drugim bardzo ważnym badaniem w latach 50-tych było zidentyfikowanie po raz pierwszy śladu węglowego. Austriackiego pochodzenia amerykański fizyk jądrowy Hans Suess i amerykański oceanolog Roger Revelle po raz pierwszy zidentyfikowali zawartość nietrwałego izotopu węgla 14-C oraz trwałych izotopów węgla 13-C i 12-C. I odkryli, że w atmosferze z roku na rok jest coraz więcej 12-C. A więc, stosunek 12-C do 13-C powiększał się. Z kolei również zauważyli, że w tych samych latach nastąpił przyrost 12-C pochodzącego ze spalania paliw kopalnych i pierwsze objawy zakwaszania się oceanów.

Komputer IAS zbudowany w 1951r na Uniwersytecie Princeton. Na takim komputerze prowadzone były pierwsze obliczenia Normana Phillipsa. Zdjęcie dzięki uprzejmości National Museum of American History, Smithsonian Institute.

W tych samych latach już oficjalnie gremium naukowe zaakceptowało fakt, że Ziemia się ociepla, ale jeszcze nie było konsensusu co do tego, czy to są procesy naturalne czy antropogeniczne. W każdym razie pojawiły się pierwsze obliczenia komputerowe transferu radiacyjnego, które zapoczątkował w latach 1954-55 kanadyjski fizyk Gilbert Plass. W dalszym rozwoju badań komputerowych w 1956 r. został po raz pierwszy stworzony model numeryczny, którego pionierem był uczony amerykański meteorolog Norman Phillips. Stąd już była prosta droga do stworzenia pierwszego prostego modelu równowagi radiacyjnej oraz atlasu bilansu energetycznego Ziemi, które napisał rosyjski fizyk i klimatolog Michaił Budyko.

W latach 70-tych pojawiły się pierwsze prognozy, czyli projekcje klimatyczne do końca wieku. Pionierami ich byli w 1973 r. brytyjski meteorolog John Sawyer z Met Office, który tylko do 2000 r. ją przedstawił oraz w 1975 r. amerykański geochemik Wallace Smith Broecker, twórca koncepcji teorii cyrkulacji termohalinowej i popularyzator pojęcia dobrze nam już znanego – globalne ocieplenie, który już projekcję klimatyczną przedstawił do 2020 r. Dalsze prognozy klimatyczne zostały przedstawione do 2020 r.

W latach 80-tych, na początku w 1981 r. i pod koniec, w 1988 r., kontynuował te projekcje klimatyczne amerykański klimatolog James Hansen. Niestety na początku lat 80-tych nikt nie chciał słuchać naukowców, że Ziemia zacznie się niebezpiecznie ocieplać. Mało tego. Ekstrawagancki Hansen wzniósł protest przeciw bierności rządu amerykańskiego i innych na całym świecie oskarżając świat za powodowanie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery przez spalanie paliw kopalnych, za co został tymczasowo aresztowany. Opinia publiczna oraz media jednak zaczęły już poważnie zauważać problem I dopiero pod koniec lat 80–tych ubiegłego wieku definitywnie zaakceptowano fakt, że globalne ocieplenie prawdopodobnie jest też spowodowane przez działalność człowieka po kolejnej projekcji klimatycznej Hansena, która już zaczęła dawać do myślenia ogółowi społecznemu.

Rys. Prognoza ocieplenia klimatu przedstawiona przez Jamesa Hansena w 1988 roku.

I właśnie wtedy w 1989 r. powstał w ramach ONZ, z ramienia WMO (Światowa Organizacja Meteorologiczna) i UNEP (Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych) IPCC (Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu), który działa do dzisiaj. Napisał do tej pory pięć raportów, w których zauważano coraz większy związek globalnego ocieplenia z działalnością ludzką, zwłaszcza ze spalaniem paliw kopalnych.

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/jak-dobrze-modele-klimatu-sprzed-lat-przewidzialy-aktualne-ocieplenie-258

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/historia-naukowa-fizyki-klimatu-czesc-3-zimna-wojna-i-globalne-ocieplenie-22

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/historia-naukowa-fizyki-klimatu-czesc-2-czuly-klimat-i-niestala-stala-14

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *