7 września 2026 roku odbyła się w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej debata na temat bezpieczeństwa Polek i Polaków w kontekście postępujących coraz szybciej zmian klimatu.
Na tym historycznym wydarzeniu, które odbyło się dzięki wspaniałej inicjatywie marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Włodzimierza Czarzastego, spotkali się prelegenci z różnych środowisk naukowych, które w dużym zakresie zajmują się zagadnieniami wpływu antropogenicznych zmian klimatu na ludzi i przyrodę.
Zgromadzeni goście naukowi w Sejmie położyli szczególny nacisk na to, jak ochrona przyrody i ochrona klimatu w nowej rzeczywistości mogą pozytywnie wpłynąć na bezpieczeństwo obywateli Polski.
Na ten temat wypowiadali się nie tylko naukowcy z dziedzin ekologii i klimatologii, ale również przedstawiciele różnych profesji, które w dużym zakresie mają charakter ogólnoludzki. Między innymi prelegenci zajmujący się zagadnieniami rolnictwa, miast, przemysłu, ekonomii, psychologii czy służb ratunkowych, takich jak pogotowie ratunkowe czy straż pożarna.
Przyroda nie jest dekoracją, a klimat nie jest czymś odległym
Jak jeden z prelegentów słusznie zauważył, dotychczas przyrodę traktowano jako dekorację w naszym życiu, a klimat jako coś odległego w czasie, co teraz może dzieje się gdzieś w Arktyce czy na Antarktydzie, ale rzekomo nas nie dotyczy.
Niestety ten błąd logiczny powielają nie tylko zwyczajni ludzie, ale nawet prominentni politycy czy dziennikarze w naszym kraju. Trywializowanie, a nawet wręcz lekceważenie czy ignorowanie przez zwykłych ludzi, polityków czy wielu przedstawicieli mediów poważnych zagrożeń, jakimi są w skali globalnej degradacja ekosystemów czy postępujące globalne ocieplenie, może w następnych dekadach srogo zemścić się na ludzkości.
Zasady ochrony przyrody i ochrony klimatu powinny być wpisane w poważny sposób w rejestr prawny, ekonomiczny, społeczny, zdrowotny i w końcu środowiskowo-klimatyczny.
Nieumiejętność społecznego zrozumienia, czym jest przyroda i klimat, i jakie mają one dla nas kluczowe znaczenie
Przykre jest to, jak decydenci, wielu polityków i dziennikarzy ironizuje na temat czegoś, co stanowi obecnie realnie bardzo poważne zagrożenie dla życia ludzi.
I właśnie na to przede wszystkim nacisk położyli zaproszeni do Sejmu naukowcy.
Przyroda i klimat wspólnie wspierają się. I co najważniejsze, wspierają ludzi, gdy są ustabilizowane. Gorzej jednak dzieje się, kiedy naruszamy ich równowagę. Wtedy te dwa kluczowe elementy środowiska przyrodniczego mogą stanowić poważne zagrożenie dla życia.
Fale upałów (prewencja medyczna) i susze (prewencja ekonomiczna)
Prelegenci zwrócili uwagę, że w ostatnich dwóch dekadach częstym problemem są nie tylko fale upałów i susze. Jedne wymuszają na służbie zdrowia więcej pracy podczas omdleń, duszności czy nasilenia się powikłań chorób układu krążenia i układu sercowo-naczyniowego, a drugie stanowią poważny problem dla zapewnienia stabilnej produkcji rolnej kluczowych produktów żywnościowych.
W obu przypadkach konieczne jest zapewnienie stałego i stabilnego zaopatrzenia w wodę pitną (dla chorych w szpitalach, zwierząt gospodarskich) oraz do celów użytkowych (obsługa pomieszczeń szpitalnych, sterylizacja narzędzi chirurgicznych, wymiana pościeli itp., a także produkcja pasz i żywności).
Właśnie to stanowi poważny społeczny problem, co podkreślili naukowcy. Duża część Polek i Polaków mieszka w zatłoczonych, intensywnie zabudowanych miastach, które nie są dobrze przygotowane na tego typu zagrożenia. W planowaniu przestrzennym często brak jest albo jest skrajnie mało przestrzeni zielonej. Podczas intensywnych fal upałów powstają wyjątkowo silne miejskie wyspy ciepła, gdzie miasta są znacznie cieplejsze niż otoczenie krajobrazowe: przyrodnicze, rolnicze czy wiejskie.
Ochrona lasów i bagien to nie jest jakaś sielanka, to pragmatyczne zabezpieczenie przed kryzysem: zdrowotnym, żywnościowym, energetycznym i ekonomicznym. A nawet – to obrona kraju
Prelegenci zwrócili uwagę na rolę, jaką w krajobrazie Polski mogą odgrywać mokradła, zwłaszcza obszary bagienne, oraz lasy wolne od gospodarki leśnej, gdzie przyroda jest w dużym zakresie wolna od ingerencji ludzkiej. Oba ekosystemy to nie tylko potężne magazyny wody, ale także węgla. A więc zarówno bagna (torfowiska), jak i lasy mogą służyć łagodzeniu (mitygacji) wpływu zmian klimatu. Z kolei osuszanie gleb po całkowitych zrębach lasów czy osuszanie mokradeł, w tym bagien, może prowadzić do intensyfikacji emisji gazów cieplarnianych.
Ponadto lasy i bagna stanowią naturalną barierę przed zakusami wroga i jego próbami wkroczenia na nasze terytorium. Takie zadanie spełnia inicjatywa wojskowa „Tarcza Wschód” na Podlasiu, na granicy z Białorusią – państwem sojuszniczym wrogiej dla nas Rosji.
W coraz cieplejszym świecie mogą i u nas występować coraz większe, intensywniejsze, częstsze i coraz dłuższe pożary lasów i bagien
Europa Środkowa, w tym Polska, jest w szczególny sposób narażona na wysuszanie wielu regionów, którym w coraz bardziej ocieplającym się świecie nie tylko będą towarzyszyć coraz częstsze, intensywniejsze, większe oraz bardziej długotrwałe fale upałów i susze, ale również pożary. Jeden z prelegentów podał przykład palącej się Puszczy Solskiej.
Wspomniane też zostało, jak tego lata w Europie Południowej i Zachodniej nasiliły się te zjawiska fizyczne. W Wielkiej Brytanii fale upałów i największe od lat susze. A we Francji, Hiszpanii, Włoszech i Grecji głównie susze i pożary.
Ekstrema zjawisk fizycznych, zarówno suchych, jak i wilgotnych, mogą występować w tym samym czasie, ale w innych miejscach kraju
Zebrani goście powiedzieli, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że fale upałów z czerwca mogą w następnych latach występować częściej i być intensywniejsze również w Polsce. Od lat problemem są susze i mogą być one również jeszcze bardziej intensywne. I tak samo może zwiększyć się częstość i intensywność pożarów lasów i bagien w ocieplającym się świecie.
I co istotne, naukowcy zwracają uwagę, że te tragiczne w skutkach długotrwałe fale upałów, susze i pożary wcześniej czy później dotkną też Polski.
Również podkreślają, że z drugiej strony – i to nawet w tym samym czasie – formowanie się głębokich niżów genueńskich nad Morzem Śródziemnym może przyczynić się do powstawania bardzo dużych opadów deszczu i powodzi. Przykładem choćby z września 2024 roku była poważna powódź w Sudetach po gwałtownych opadach, w wyniku której życie straciło od kilku do kilkunastu osób. Podobnie było też w Czechach i Austrii.
Nasze krajowe (ale nie tylko u nas) górskie źródła czy górne biegi rzek często są regulowane, zabetonowywane, ogałacane z nadrzecznej roślinności oraz pozbawiane naturalnych filtrów wodnych w postaci terenów zabagnionych. Stąd niestety jest bardzo szybka droga do tworzenia się klęsk żywiołowych i tragedii ludzkich.
Problemem są nie tylko straty ekonomiczne, ale też szerząca się dezinformacja
Przede wszystkim zebrani goście zwracali uwagę na straty i zagrożenia. Dlatego też jeden z prelegentów – ekonomista – zwrócił uwagę, że budowanie w miejscach zalewowych rzek jest bardzo nieekonomiczne. Podobnie też budowa budynków nieodpornych na coraz wyższe temperatury w ocieplającym się świecie. Powiedział, że przepisy prawne są często oparte na starych normach klimatycznych, co obecnie powinno zostać zaktualizowane.
Również głos na temat zaprzeczania temu, co dzieje się na świecie i w Polsce, zabrała ekspertka od psychologii oraz jeden z najbardziej znanych klimatologów – naukowiec i społecznik. A dzieje się wiele niedobrego. Obecnie, po wybuchu wojny na Ukrainie, problemem krajowym, europejskim i światowym jest szerzenie się dezinformacji prosto od agresora z Kremla, która trafia nie tylko do zwykłych internautów, wielu influencerów czy też dużej części dziennikarzy, ale niestety nawet do wielu polityków. A to z kolei ma wpływ na ich potencjalnych wyborców.
