Woda na wagę złota

Woda nieoceniony dar życia. Ludzie ją w większości obszarów planety, zwłaszcza w klimacie gdzie jest względnie wysoki stopień wilgotności, nadal traktują jako darmowy zasób naturalny. Jedynie możliwe, że już to się zmieniło w krajach wybitnie suchych o charakterze półpustynnym i pustynnym. Tam jest woda na wagę złota. Potrzebna zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt i roślin.

Świat się ociepla przynosząc z sobą na planecie coraz więcej regionów, które dawniej były względnie wilgotne, a teraz już nie tylko z dekady na dekadę, ale już z roku na rok coraz bardziej wysuszają się. Ten trend zachodzi w Australii, Pakistanie, Egipcie, Kalifornii, Brazylii czy też choćby w naszej rodzimej Polsce. Niestety na poprawę sytuacji nie ma zamiaru się zanosić. Opady deszczu w skali świata stają się coraz rzadsze, zwłaszcza w głębi kontynentów z dala od większych rzek i jezior oraz mórz i oceanów, które przecież jeszcze poprzez parowanie mogły zapewniać duże nawilgocenie atmosfery przynoszące z sobą opady deszczu.

Globalne ocieplenie przynosi z sobą ostatnio dziwną zmianę jeśli tylko opady deszczu wystąpią. Nie są one jak dawniej obfite. Albo są one nawalne i krótkotrwałe, tak że woda nie zdąży wsiąknąć w glebę, często wyjałowioną, tylko spływa po wierzchni tejże gleby do najbliższych rzek i jezior oraz mórz i oceanów uszczuplając lub co najgorsze hamując procesy pobierania jej przez rośliny. Albo są one bardzo słabe i w znikomej ilości nie nasycające w znaczący sposób gleb wodą, a więc rośliny mają ich bardzo ograniczony dostęp. Oba typy deszczu. Ekstremalne i znikome opady deszczu nie dostarczając odpowiedniej ilości wody do gleb przyczyniają się do tego, że wiele roślin więdnie i usycha.

Przesuwanie się stref geograficznych sprawia, że wiele gatunków roślin i zwierząt pozbawionych odpowiedniej ilości wody jeśli nie nadążą z przemieszczeniem się tam gdzie jej zasoby są jeszcze w miarę obfite, ginie z pragnienia. Tak się już dzieje. Obszary niegdyś względnie zawilgocone i obfite w roślinność, obumierają wskutek zanikania poziomu wód gruntowych w glebach oraz wskutek wysychania źródeł strumieni, rzek, jezior, oczek wodnych, bagien. Ten proces dotyczy także ludzi zwłaszcza w obszarach pustynnych i półpustynnych.

Globalne ocieplenie przynosi z sobą przede wszystkim susze, a dopiero w następnej kolejności pożary i upały. A następnie opady nawalne i powodzie. Te dwa ostatnie zjawiska atmosferyczne będą jednak zanikać wraz nie tylko wzrostem globalnej temperatury z powodu spalania paliw kopalnych, ale i też z powodu wylesiania i osuszania obszarów bagiennych. Przyczyną tego jest z roku na rok coraz większe zmniejszanie się liczby chmur niskich, głównie kłębiastych. Co ciekawe, jeśli już takie chmury pojawiają się na horyzoncie, to coraz częściej nie przynoszą z sobą obfitych opadów deszczu. W szczególności oprócz obszarów pustynnych i półpustynnych narażone na takie niemiłe incydenty są obszary nizinne, na których jest mniej opadów deszczu czy też zimą śniegu niż na obszarach wyżynnych i górskich.

Tak więc, gromadzenie wody powinno stać się pilnym zadaniem dla naszej cywilizacji. Naukowcy ostrzegają, że zasoby wody pitnej z roku na rok coraz bardziej kurczą się i tonie tylko w miastach, na wsiach czy na polach, łąkach, czyli obszarach zagospodarowanych przez ludzi, ale i również w najważniejszych ekosystemach Ziemi, na mokradłach iw lasach. To alarm dla świata. Możliwe, że wymieranie gatunków jest przyspieszone nie tylko z powodu fragmentacji siedlisk dzikich gatunków roślin i zwierząt, ale i z powodu coraz większego uszczuplania się zasobów wody pitnej. A wszystkiemu temu jest winna nasza zachłanna i ekspansywna i krótkowzroczna cywilizacja. Czy powstrzymamy to niebezpieczeństwo groźby zaniku wody do picia dla siebie oraz dla innych organizmów ziemskich, bez których nasza egzystencja raczej nie przetrwa? Trudno powiedzieć. W każdym razie globalne ocieplenie zagraża nam brakiem wody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *