Arktyka ostrzega

Jeszcze lód morski w Arktyce nie zamarza. A przynajmniej jest znacznie więcej rejonów w Arktyce gdzie jeszcze topnieje niż zamarza. Drugi rekord zamarzania jest pewny już.

Obecnie zasięg lodu arktycznego jest tylko o 367 tys. km2 większy niż w rekordowym 2012 r. Według NSIDC (National Snow and Ice Data Center) 13 września było 3,75 mln km2. Jeszcze wszystko jest możliwe. W każdym razie nawet jak będzie to drugi w zapisie zasięg lodu, to i tak niewiele już większy od tego sprzed 8 lat. Oby jednak rekord w pomiarach nie padł, bo to już będzie robiło się bardzo groźnie.

W każdym razie jest to po 2012 r. drugi zasięg lodu w Arktyce poniżej 4 mln km2. Za rok może być już naprawdę nowy rekord, a wtedy wszystko się zacznie.

——-

Rys. Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2020 roku względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC

——-

Musimy sobie uzmysłowić jedno. Im dłużej będzie utrzymywać się względnie duży zasięg lodu morskiego, choć już niestety nawet o ponad połowę mniejszy niż na początku pomiarów w 1979 r., to ocieplenie atmosfery i oceanów będzie wolniejsze. Ale modele klimatyczne tego nie przewidują.

W sumie 3 % energii cieplnej w systemie klimatycznym pochłaniają lądolody Grenlandii i Antarktydy, lodowce górskie i lód morski na obu półkulach razem. 3 % pochłania biosfera z glebami i tylko 1 % atmosfera. Ale aż 93 % absorbują oceany ze średnią głębokością 4 km, na 71 % powierzchni globu ziemskiego (Rob Painting, 2011).

Gdyby tak lód zniknął na Ziemi, to ta energia cieplna, która dotychczas skupiała się na roztapianiu lądolodów, lodowców czy lodu pływającego, zaczęłaby z większą intensywnością być pochłaniana w oceanach zwiększając ich energię możliwe, że do co najmniej 94-96 %. Ale to proces, który może nastąpić dopiero po wielu tysiącach lat gdybyśmy więcej wpompowali do atmosfery gazów cieplarnianych zwiększając ich koncentrację do 1000-1200 ppm, a temperaturę globalną o 4-6 stopni Celsjusza pod koniec naszego wieku.

Im większy byłby taki impuls węglowy, tym intensywniej zachodziłby proces ogrzewania się oceanów (Catia M. Domingues i in., 2008) (D.M. Murphy i in., 2009), wraz z coraz większym zachodziłby roztapianiem lodu na Ziemi oraz z coraz szybszym podnoszeniem się poziomu wód morskich i oceanicznych na całym globie. I to nam niestety i tak grozi gdybyśmy nawet jutro wyzerowali wszystkie emisje gazów cieplarnianych (Robert deConto i David Pollard, 2016), ale ten proces by zachodził o wiele rzędów wolniej niż teraz i przy dalszej kontynuacji scenariusza biznes jak zwykle (RCP 8.5 – Representative Concentration Pathways) (H. Damon Matthews & Ken Caldeira, 2008) 

I niestety, tylko ujemne emisje mogłyby jeszcze znacznie spowolnić ten proces bezwładności klimatycznej, zwłaszcza zachodzącej w oceanach, których już powinniśmy się obawiać, gdyż przy dalszym wzroście globalnej temperatury np. do 4 stopni Celsjusza, już nie będzie tak jak teraz pochłaniać dwutlenku węgla. Choć z drugiej strony CO2 powoduje dziś szkodliwe zakwaszenie oceanów, ale jego uwalnianie do atmosfery może narobić pod koniec wieku więcej szkód. Tak samo coraz silniej zestratyfikowane oceany, w których ustanie wiele głębinowych cyrkulacji, nagrzane aż do najdalszych głębin (Tomoko Inui i in., 1999) zaczną wręcz gotować się i po prostu coraz więcej ciepła z nich trafi do atmosfery. Gdyby ilość ciepła, którą ogrzały oceany na głębokości 2 kilometrów o 0,09 stopnia Celsjusza w latach 1955-2010, trafiła prosto do atmosfery, to nagle uwolniona do wysokości 10 km w atmosferze, spowodowałaby podniesienie globalnej temperatury o ok. 36°C (Sydney Levitus i in., 2012).

To niestety nam grozi przy dalszym ochoczym spalaniu paliw kopalnych i masowym wylesianiu. Lód morski w Arktyce to nasz sygnał ostrzegawczy. Gdy z dekady na dekadę będą wydłużać się okresy roztapiania lodu a skracać zamarzania, a przede wszystkim zaczną wydłużać się okresy, najpierw dni, a potem może i tygodni, zupełnie bez lodu morskiego w Arktyce, to będzie oznaczać kolaps dla całej dzisiejszej fauny arktycznej oraz dla wielu rdzennych kultur zależnych od bytności lodu. To się niestety dzieje. Dlatego zasięg lodu morskiego poniżej 4 km2, powinien nam dać dużo do myślenia aby w ogóle nie dopuścić do takiej sytuacji by jakiś dzień, dwa, trzy były w Arktyce bez pływającego lodu morskiego.

https://arcticicesea.blogspot.com/2020/09/nie-ma-jeszcze-konca-sezonu-topnienia.html?fbclid=IwAR0MFjd94ACsBVmFY2JUjpEiH4YBB6i1ndAzkGnYXg6POD5x3XYOlzD_M3s

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/ocieplenie-oceanow-co-oznacza-i-czym-sie-moze-skonczyc-259

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/oceany-beda-pochlanialy-coraz-mniej-dwutlenku-wegla-291

https://www.skepticalscience.com/Ocean-Heat-Content-And-The-Importance-Of-The-Deep-Ocean.html

https://www.nature.com/articles/nature07080

https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1029/2009JD012105

https://www.nature.com/articles/nature17145

https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2007GL032388

https://journals.ametsoc.org/jpo/article/29/8/1993/9725/A-Numerical-Investigation-of-the-Subduction

https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1029/2012GL051106

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *