Przekroczenie 1,5 stopnia Celsjusza już wkrótce niechybnie nastąpi

W 2050 r. szacowana jest temperatura globalna w zakresie 1,7-1,8 stopnia Celsjusza. Przy scenariuszu niskich emisji udałoby się jednak do 2100 roku obniżyć tę temperaturę poniżej 1,5 stopnia w stosunku do okresu przedprzemysłowego 1850-1900 (według wytycznych specjalnego raportu IPCC z 2018 roku: „Global Warming of 1.5 oC”).

W grudniu 2015 roku w Paryżu na porozumieniu ONZ zakładano właśnie plan takiej redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Okazało się jednak, że jesteśmy opóźnieni o pół wieku. Ale i tak byłoby jeszcze gorzej gdybyśmy od tamtego czasu do dziś nie wdrożyli w szerokim zakresie infrastruktury energetyki odnawialnych źródeł w wielu sektorach gospodarczych w wielu regionach Ziemi. Gdyby nie przyspieszony rozwój OZE i elektryfikacji transportu to w 2050 roku przekroczylibyśmy także drugi krytyczny próg 2 stopnie Celsjusza.

Turbina wiatrowa wytwarza prąd o zachodzie słońca w Balabanli, niedaleko Tekirdag w Turcji, w piątek 9 października.

Fot. Turbina wiatrowa wytwarza prąd o zachodzie słońca w Balabanli, niedaleko Tekirdag w Turcji, w piątek 9 października. Źródło: Emrah Gurel / AP

 

Zderzenie dwóch światów technologii

Coś jednak robimy, ale to też jeszcze za mało okazało się. W tym przypadku dwa światy – paliw kopalnych i odnawialnych źródeł energii w miksie z energetyką jądrową – wciąż rywalizują z sobą. Odchodzenie od starej energetyki, nie tylko niebezpiecznie ocieplającej świat, ale też zanieczyszczającej powietrze, hamuje postęp energetyki czystej i przyjaznej dla klimatu, środowiska naturalnego oraz zdrowia ludzi i zwierząt.

Niestety nadal sektor gospodarczy oparty na spalaniu paliw kopalnych jest jeszcze dominujący, a wprawdzie względnie szybko rozwijający się sektor „zielonej energetyki i transportu” musi wciąż rywalizować ze starym, skostniałym systemem gospodarczym, gdzie wielu decydentów biznesowych i politycznych nie widzi kosztów środowiskowych, w  tym zdrowotnych, bo we współczesnej ekonomii nadal liczą się tylko koszty inwestycyjne, co jest wielkim oszustwem cywilizacyjnym.

W tym przypadku również na przeszkodzie stoi przywiązanie do idei wzrostu gospodarczego, nawet w zielonej oprawie, co jest utopijny rozwiązaniem, gdyż problem popytu na konsumpcję przez ludzi dzięki nieustannemu wzrostowi podaży na towary i usługi również nie pomaga w szybszej redukcji emisji gazów cieplarnianych. Jedynym rozsądnym wyjściem jest nowoczesna koncepcja degrowth, gdzie lokalne rynki gospodarcze są silnie promowane, a łańcuchy dostaw towarów mają skrócony transport, przez co są mniejsze koszty, w tym środowiskowe (są znacznie mniejsze emisje GHG).

To właśnie zglobalizowana produkcja i konsumpcja, które napędzają dynamikę koncernów przemysłowych, energetycznych, transportowych, rolniczych itd., gdzie liczą się ich krótkowzroczne zyski, a nie dbanie o naszą planetę oraz ludzi.

Trzy pompy kiwowe na prerii o wschodzie słońca.

Fot. Szyby naftowe w USA. Źródło: shotbydave/Getty Images

 

USA: raz na wozie, raz pod wozem

To właśnie dlatego kurczowe i obsesyjne przywiązanie do sektora gospodarczego opartego na paliwach kopalnych, owszem zapewniającego przez ponad dwa wieki względny komfort i względną stabilizację w wielu społeczeństwach, spowodowało, że po minionych 10 latach od pamiętnego Porozumienia Paryskiego 195 krajów, do którego dwa razy przystępowały i dwa razy wycofywały się Stany Zjednoczone za czasów kadencji Donalda Trumpa. Barack Obama w 2015 roku przystępował, Trump w pierwszej kadencji wycofywał. Joe Biden przystępował, gdzie potem po jego wycofaniu się z powodu choroby przejęła jego przywództwo Kamala Harris. jednak po przegraniu przez nią wyborów z Trumpem, ten ponownie wycofał USA z Porozumienia Paryskiego.

Tu warto podkreślić ten kraj to największy emitent gazów cieplarnianych i obecnie najgorszy hamulcowy postępu niskoemisyjnej energetyki niskoemisyjnego transportu. Z pewnością też dlatego nie udało się sygnatariuszom Porozumienia Paryskiego osiągnąć tego, by do 2050 roku nie przekroczyć 1,5 stopnia Celsjusza. Polityka Trumpa obsesyjnie była skierowana w stronę brudnego, toksycznego i nieopłacalnego ekonomicznie węgla. Dziś po dwóch latach USA przechodzi poważny kryzys gospodarczy. Choć trzeba przyznać jedno, nie udało się temu szaleńcowi zniszczyć coraz tańszego na rynku sektora gospodarczego odnawialnej energetyki oraz elektryfikacji transportu. Jednak, gdy za kadencji Bidena czysta energetyka i czysty transport stanowił wręcz przodownictwo wśród krajów świata, to jednak teraz za kadencji Trumpa ten zielony sektor gospodarczy obniżył swój poziom, ale na szczęście nie na tyle, by brudny sektor paliw kopalnych zdominował rynki amerykańskie, i nie daj Bóg, europejskie i światowe.

Trump jednak przegrał tę batalię, rynek OZE i elektryfikacji transportu przetrwał. Ale wszyscy jako ludzkość płacimy wysoką cenę. Każdy wzrost ułamka stopnia Celsjusza dotyka tych najuboższych. W szczególności narażeni są mieszkańcy tak zwanego Globalnego Południa, głównie kraje afrykańskie oraz mieszkańcy nisko położonych wysp i atoli nadoceanicznych.

 

Klimatolodzy szukają optymalnych rozwiązań wyjścia z niebezpiecznego kryzysu

Klimatolodzy jednak nie składają broni. Świat się niebezpiecznie ogrzewa. 2026 rok i najprawdopodobniej 2027 rok okażą się znowu rekordowo ciepłymi z powodu ekstremalnie silnego El Niño. W tej chwili ważne jest to by do 2050 roku świat nie przekroczył temperatury globalnej w zakresie 1,7-1,8 stopnia Celsjusza. Dlatego też wskazali, by optymalnie – jak się da – kraje świata postarały się zredukować globalne emisje gazów cieplarnianych do następujących poziomów:

  1. o 18% do 2030 roku
  2. o 45% do 2035 roku
  3. o 69% do 2040 roku

We wrześniu ukazał się świeży coroczny raport ONZ UNEP’s Emissions Gap Report 2026: The point of return, dotyczący luki emisyjnej (ang. Emission Gap – EG), który ma stanowić główne źródło naukowe dla sygnatariuszy ONZ zaproszonych do Turcji do Antalyi na kolejny Szczyt Klimatyczny (COP31), który odbędzie się od 9 do 20 listopada w Antalyi, w Turcji.

Co istotne, poprzednie raporty EG mówiły o tym, że nie uda się nie przekroczyć paryskiego progu 1,5 stopnia, ale jeszcze nie było ostatecznej pewności. W tym roku już wszystko wiadomo. Nie udało się osiągnąć krajom świata tego zobowiązania. W połowie tego wieku przekroczymy, i to z nawiązką, 1,5 stopnia.

– Mówimy teraz, że to okno się zamknęło, ale możemy je otworzyć ponownie, skracając przekroczenie limitu emisji tak szybko, jak to możliwe – powiedziała Inger Andersen, Dyrektor Wykonawcza Programu Środowiskowego ONZ, podczas rozmowy z dziennikarzami. – Chodzi o to, jak znaleźć drogę powrotną jak najszybciej i jak najszybciej, z jak najmniejszym przekroczeniem limitu emisji.

Naukowcy tutaj szacują, że do 2050 roku będzie to zakres 1,7-1,8 stopnia Celsjusza w stosunku do okresu przedprzemysłowego 1850-1900 (zgodnie z wytycznymi okresu referencyjnego podanego w 5 i 6 Raporcie Oceny Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (ang. Intergovermental Panel on the Climate Change – IPCC) ). Jednak gdy podejmiemy działania według scenariusza najniższych emisji oraz zastosujemy niebawem w przyszłości stabilnie odmierzone usuwanie dwutlenku węgla z atmosfery, to uda nam się tym razem do 2100 roku nie przekroczyć progu 1,5 stopnia.

– Przesłanie raportu jest jasne – powiedziała klimatolog Adelle Thomas, wiceprzewodnicząca ds. naukowej oceny skutków zmian klimatu w ONZ. Nie brała udziału w tym badaniu. – Wiemy, co należy zrobić. Mamy do tego narzędzia. A opóźnienia tylko sprawiają, że wyzwanie staje się bardziej niebezpieczne i kosztowne dla wszystkich.

Rys. Wykres globalnej emisji gazów cieplarnianych z ostatniej dekady oraz emisji na kolejną dekadę według różnych scenariuszy i założeń dotyczących wdrażanych polityk klimatycznych. Oś pozioma: czas (lata). Oś pionowa: globalna emisja gazów cieplarnianych (miliardy ton równoważnika CO₂). Źródło: UN Environment Programme [w:] Nauka o klimacie

 

Każde pięć lat emisji to groźny dla życia wzrost temperatury globalnej o 0,1 stopnia Celsjusza

To bardzo karkołomne zadanie rozłożone na dwa, trzy pokolenia do końca wieku. To powolne przechodzenie starego technologicznie brudnego i szkodliwego świata w nowy czysty i przyjazny dla środowiska, klimatu i ludzi podnosi nieubłaganie koszty mitygacji i adaptacji do zmian klimatu. To także uderza w kieszenie podatników oraz ogólnie w PKB w każdym kraju świata.

– Bez pilnych działań, ścieżka najniższego możliwego przekroczenia temperatury o 1,5°C szybko zniknie – ostrzega raport. – Każde pięć lat emisji CO2 na obecnym poziomie powoduje wzrost szczytowego ocieplenia o około 0,1°C.

Ta newralgiczna opieszałość decydentów politycznych i biznesowych również wpływa na to, że wiele punktów krytycznych w systemie planetarnym zostanie niebawem przekroczonych. Przekroczenie progu 1,5 stopnia stanowi poważne niebezpieczeństwo dla wszystkich raf koralowych na świecie. Ponadto krytyczna jest kriosfera lądolodów Grenlandii i Antarktydy, obecnie głównie Zachodniej. Przyspieszone topnienie lodu lądowego i zrzut do oceanu również poważnie grozi przyspieszeniem wzrostu poziomu morza, a to z kolei stanowi bardzo poważne zagrożenie dla mieszkańców małych i nisko położonych wysp oceanicznych. Tak samo każdy przyrost ułamka stopnia Celsjusza nasili i zwiększy częstość ekstremalnych zjawisk fizycznych jak fale upałów (w tym morskie), susze, pożary lasów, torfowisk, nawalne opady deszczu, powodzie oraz huragany, tajfuny, cyklony i orkany. Od co najmniej trzech dekad te ekstremalne zjawiska w przyrodzie przynoszą straty materialne i nierzadko ofiary w ludziach i zwierzętach.

– Każdy dodatkowy ułamek stopnia ocieplenia może mieć „ogromny” wpływ „mierzony szkodami, kosztami i utratą życia” – powiedział klimatolog Michael Mann z Uniwersytetu Pensylwanii. Naukowiec ten nie brał udziału w opracowaniu najnowszego raportu UNEP. Naukowiec wprost stwierdził, iż dodanie każdego 0,1 stopnia Celsjusza do ocieplenia planety bardzo kosztowałoby cały świat. Z wyliczeń wynika, że PKB światowe zmniejszyłoby się o 1,2%. Czyli wpłynęłoby to na zmniejszenie budżetu globalnej gospodarki nawet o około 1,2 biliona dolarów.

 

Skoro czołowy przywódca świata nie daje dobrego przykładu, reszta może zrobić to samo na niekorzyść ludzkości, gdzie najbiedniejsi będą najmocniej cierpieć

Już teraz wiadomo, że negatywny wpływ USA na klimat i środowisko naturalne, jako zaraz po Chinach czołowego truciciela i emitenta, na przestrzeni dekad był znaczący i teraz od czasów prezydencji Trumpa jest główną przyczyną tego, że próg 1,5 stopnia zostanie mocno przekroczony już prawdopodobnie w następnej dekadzie

– Ponieważ jeśli największy na świecie truciciel klimatu w przeszłości nie robi wiele, aby walczyć z globalnym ociepleniem, inne kraje również odpuszczają swoje wysiłki – powiedział Johan Rockstrom, dyrektor Poczdamskiego Instytutu Badań nad Skutkami Klimatu w Niemczech.

– Reszta świata jest wyczerpana, jeśli chodzi o liczenie szkód, jakie Stany Zjednoczone dobrowolnie wyrządzają sojusznikom, strukturom wielostronnym, współpracy gospodarczej i pomocy w przypadku klęsk żywiołowych – powiedział australijski klimatolog Malte Meinshausen. – Reszta świata prawdopodobnie powinna nadal w jeszcze mniejszym stopniu koncentrować się na Stanach Zjednoczonych.

Raport jednak pokazuje niezbyt dobrą wiadomość w tym jak poszczególne państwa ociągają się w swoich politykach klimatycznych, gdzie nadal większość z nich przekłada zyski kapitalistyczne ponad dobro ogółu mieszkańców na naszej planecie. Właśnie temu na przeszkodzie stoi szkodliwa społecznie idea wzrostu gospodarczego.

Realizacja obecnych zobowiązań tych krajów jest taka, że w zakresie redukcji emisji GHG wynoszą one odpowiednio 5-8% do 2030 r. i 11-15% do 2035 r. A to wskazywałoby, że do końca wieku świat by się ocieplił o niebezpieczne 2,6 stopnia Celsjusza w stosunku do okresu 1850-1900. A zaniedbanie całkowite tych zobowiązań spowodowałoby podniesienie temperatury globalnej do 2,8 stopnia. Teraz ten scenariusz jest uwidoczniony właśnie tym, że USA za kadencji Trumpa stały się głównym hamulcowym redukcji emisji GHG.

– Ten raport pokazuje, że wycofanie się Ameryki to nie tylko polityczny wstyd. Ma realne konsekwencje dla planety i milionów ludzi na całym świecie – powiedział Mohamed Adow, dyrektor Power Shift Africa, organizacji klimatycznej. – Dodatkowa dziesiąta część stopnia może wydawać się niczym, ale w kategoriach klimatycznych jest ogromna. Oznacza to groźniejsze fale upałów, bardziej niszczycielskie powodzie, więcej nieurodzajów i więcej ofiar śmiertelnych. Dla wrażliwych społeczności w Afryce, żyjących na pierwszej linii frontu kryzysu klimatycznego, każdy ułamek stopnia ma znaczenie. To nie są abstrakcyjne liczby. To ludzkie życia.

 

Referencje:

Olhoff A. et al., 2026, Emissions Gap Report 2026, UN Environment Programme https://wedocs.unep.org/items/87c02cac-8da8-4c28-ba61-c846ee68ea70

Dunne D., Viglione G., McSweeney R., 2026, UNEP: Opportunity has ‘been lost’ to meet 1.5C warming limit without ‘overshoot’, Carbon Brief https://www.carbonbrief.org/unep-opportunity-has-been-lost-to-meet-1-5c-warming-limit-without-overshoot

Freedman A., 2026, For the first time, UN says breaching 1.5C warming limit is ‘imminent and unavoidable’, CNN https://edition.cnn.com/2026/10/21/climate/cop31-un-climate-report-emissions-gap

Borenstein S., 2026, US is a big reason for the world losing ground in the fight against climate change, UN report says, AP News https://apnews.com/article/climate-change-global-warming-united-states-projections-0eff0561e0af1f3d7421a96d9db02ba9

Globalna emisja gazów cieplarnianych od 2015 do 2035 roku według planowanych polityk klimatycznych

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top