Zwalczajmy czarnowidztwo

Czy naprawdę już przestaliśmy wierzyć w nasz gatunek Homo sapiens, że uda mu się przynajmniej zminimalizować i chociaż trochę wyhamować procesy narastającej ekstynkcji gatunków i ocieplania się klimatu?

Scenariusze przyszłości Ziemi przedstawiane min. przez Naukę o klimacie, a wcześniej przez renomowane pisma naukowe jak Nature, Science czy PNAS mogą naprawdę doprowadzić niejedną mocną wrażliwą osobę do rozstrojenia nerwowego i psychicznego. Im głębiej drążymy temat przyspieszającego wzrostu średniej temperatury powierzchni Ziemi nad lądami i oceanami oraz utraty siedlisk gatunków przez rosnącą naszą ludzką populację oraz wpływ zanieczyszczeń, w tym plastikiem wielu najwrażliwszych rejonów świata, tym bardziej zaczynamy wątpić w naszą naturę ludzką. Przestajemy wierzyć, że uda nam się uratować Ziemię oraz zamieszkujące na niej gatunki, no i siebie.

Moda na czarnowidztwo jest szeroko nasycana przez współczesne media. Jeszcze 10 lat temu wiele z nich zaprzeczało zmianom klimatu. Teraz jednak wiele z nich snuje wizje katastroficzne. Uzasadnione czy też nie. Oczywiście wcześniej zweryfikowane przez środowiska naukowe. Jednak czy to jest dobry pomysł by wszczepiać coraz większej grupie ludzi nie zrzeszonych z nauką najbardziej pesymistyczne scenariusze klimatyczne i ekologiczne? Nasza kondycja psychiczna tylko na tym ucierpi jeśli będziemy się karmić tylko wizjami katastroficznymi.

Właśnie teraz w tej chwili jest nam potrzebny bardzo optymizm. Optymizm, że uda nam się jeśli nie powstrzymać to przynajmniej spowolnić przebieg katastrofy klimatycznej i ekologicznej. Niestety tak się nie dzieje. Gdyby tak zbadać na całym świecie statycznie liczbę ludzi pod względem zmian klimatu i wymierania gatunków, to chyba największy procent z nich deklarowałby, a nawet demonstrował swój pesymizm. W szczególności jest to zauważalne w internecie na grupach społecznych. Niestety wielu psychologów nie próbuje znaleźć optymalnych rozwiązań aby nas przygotowywać w nadziei, że się uda nam. Rozsądnym i strategicznym celem powinna być nie tylko ścisła współpraca z naukowcami, którzy zawodowo zajmują się problemami ekstynkcji gatunków (tu biolodzy) i globalnego ocieplenia (tu klimatolodzy), ale i z dziennikarzami, politykami czy nawet biznesmenami.

Psychika ludzi składa się nie tylko z rozumu, ale i z emocji. I najważniejsze aby były one podbudowane dużą dawką optymizmu, że uda nam się przezwyciężyć najgorsze. Dużo pracy przed nami. W każdym bądź razie podejście optymistyczne do życia i do nauk przyrodniczych dałoby jakiś impuls do szerzej zakrojonych działań mitygacyjnych i adaptacyjnych. Oczywiście trzeba mówić, że grożą nam katastrofy: klimatyczna i ekologiczna, ale z naciskiem, że uda nam się zmniejszyć ich oddziaływanie. Trzeba też jednak ściślej trzymać się tego co mówi nam IPCC. Ponad 6000 prac recenzowanych przez 91 naukowców z ramienia Międzyrządowego Panelu ds Zmian Klimatu nie powinno być podważanych. Podobnie prace biologów na temat bioróżnorodności przedstawione przez IPBES (Platormę ds zachowania bioróżnorodności i gatunków.

Tak więc, trochę optymizmu i nadziei dla całej ludzkości. Uda nam się uratować jeszcze sporą część gatunków i spowolnić ocieplanie klimatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *