Wymieranie gatunków już trwa

1/3 gatunków roślin, zwierząt i grzybów zniknie w ciągu 50 lat jeśli dalej będziemy kontynuować scenariusz emisji biznes jak zwykle. Dotyczy to też tych gatunków, które spożywamy. Szacuje się, że w połowie XXI w. liczba mieszkańców Ziemi przekroczy 10 miliardów, a żywności zacznie ubywać. Zacznie ubywać przede wszystkim gatunków dzikich, które nie będą mogły się nie tylko zaadaptować do przekształconych krajobrazów przez rosnącą populację naszego gatunku, ale i też nie będą mogły się dostosować do coraz wyższego wzrostu średniej temperatury powierzchni Ziemi. Również ujemny wpływ na nie będą miały nasilające się ekstremalne zjawiska pogodowe i bardzo silne wahania temperatur. 
W coraz cieplejszym świecie możliwe nawet jest to, że będziemy mieli bardzo silne spadki temperatur z ekstremalnie gorących do ekstremalnie zimnych. Trudno powiedzieć, co będzie jak Ziemia będzie ocieplona o 2-3 stopnie Celsjusza za 30-50 lat. Naukowcy jednak przewidują, że jak kostki domina zaczną się coraz szybciej sypać ekosystemy, zarówno lądowe, jak i wodne (słonowodne i słodkowodne), a wymieranie gatunków, zarówno dzikich, jak i udomowionych przybierze niewyobrażalnie szybkiego obrotu. Ewolucja po prostu nie będzie mogła nadążyć na tym aby pojawiły się nowe gatunki, podgatunki, odmiany przystosowane do dynamicznie szybkiego wzrostu temperatury globalnej. Z jednej strony rosnący wpływ wszelkich zmian użytkowania terenu, ekspansji przyrody uczłowieczonej, poukładanej i uproszczonej kosztem przyrody dzikiej, chaotycznej i mozaikowatej, a z drugiej strony postępujące zmiany klimatu nakręcane coraz szybszym wzrostem temperatury globalnej nad lądami i oceanami.
Ocieplenie klimatu, zarówno oceanów, jak i gleb oraz atmosfery, stymuluje zaburzenia w systemie klimatycznym takie jak coraz szybciej postępujące topnienie lodu morskiego i pokryw lodowych Grenlandii i Antarktydy oraz lodowców górskich. Ma to coraz bardziej negatywny wpływ na florę i faunę uzależnioną od pokrywy śniegowej i lodowej. Tam zmiany zachodzą najszybciej. Wprawdzie aktywność słoneczna jest bardzo niska co najmniej od lat 80, ale te promieniowanie wraz promieniowaniem podczerwonym emitowanym wpierw do atmosfery, którego ilość wychodząca w kosmos zmniejsza się coraz bardziej jak rośnie koncentracja gazów cieplarnianych w atmosferze, ale część jego pochłonięta w chmurach i wypromieniowana we wszystkich kierunkach również intensywnie pada na powierzchnię Ziemi, w tym na rejony, w których jest jasna pokrywa śnieżna i lodowa.
Szybkie kurczenie się, zwłaszcza lodu morskiego na obu biegunach i porywy śnieżnej na lodowcach górskich zmniejsza albedo, czyli zmniejsza ilość odbijanego promieniowania słonecznego kosztem pochłanianego przez ciemniejsze powierzchnie. Kurczący się lód czy śnieg odkrywa powierzchnię ciemnego oceanu czy ciemnej gleby, a to jeszcze bardziej zwiększa natężenie energii cieplnej w postaci promieniowania słonecznego, ale przede wszystkim w postaci promieniowania podczerwonego. To ma też taki wpływ, że oceany i gleby ogrzewają się coraz głębiej. W tym drugim przypadku rozmarza też coraz głębiej lądowa zmarzlina, która staje się coraz bardziej znaczącym źródłem emisji gazów cieplarnianych. A to z kolei odbija się ujemnie na florze i faunie w tundrach półkuli północnej, w mniejszym stopniu południowej.
I niestety gatunki polarne i borealne są tak samo zagrożone jak gatunki tropikalne, w szczególności zamieszkujące lasy deszczowe, ale i sawanny. Wprawdzie klimat w tropikach znacznie wolniej się ociepla niż najszybciej ocieplające się rejony polarne, ale bioróżnorodność taksonów z niższych szerokości geograficznych jest wielokrotnie większa niż na wyższych szerokościach. I ze względu na większą populację ludzi w tropikach, zwierzęta, rośliny i grzyby z klimatu borealnego i polarnego mają znacznie szersze zasięgi geograficzne, a więc są bardziej rozproszone niż w klimacie tropikalnym, w szczególności okołorównikowym. Nawet nieznaczny wzrost temperatury w tropikach prowadzić może do ekstremalnych zjawisk pogodowych jak z jednej strony susze, fale upałów, pożary, a z drugiej nawalne opady deszczu, powodzie czy też huragany i tajfuny. Najbardziej są wówczas zagrożone populacje gatunków, które są często narażone na wystąpienie takich ekstremów pogodowych. Burze dodatkowo powodują fale sztormowe i efekt wznoszenia się poziomu mórz i oceanów, co mocno odczuwają nie tylko ludzie, ale wiele lądowych słodkowodnych gatunków roślin, zwierząt i grzybów, które są coraz częściej zalewane przez podnoszący się poziom wód słonych oceanicznych i morskich.
To już się dzieje. Wymieranie gatunków jest faktem naukowym, ale bardzo słabo nagłaśnianym w mediach. I niestety. Głównym i zasadniczym powodem tych gwałtownych zmian jest od około 170 lat, od początków rewolucji industrialnej, ocieplenie klimatu, a ściślej rzadko używane ostatnio przez media, ale na szczęście podkreślane przez naukowców, termiczne zjawisko fizyczne o charakterze antropogenicznym zwane globalnym ociepleniem.
https://www.sciencedaily.com/releases/2020/02/200212150146.htm?fbclid=IwAR0oyFsRqEGHduTi84bPC_6euN8TLB34OrvtJNS3KT8E6FZX62FliFKTM7c

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *