Śniegi i lody na Ziemi

Tak. Zmiany klimatyczne są najszybsze tam gdzie jest lód morski, lodowce szelfowe i kontynentalne, góry lodowe, lodowce górskie, wieloletnia zmarzlina. Akurat tam mało kto mieszka, np. na Grenlandii albo wcale, jak np. na Antarktydzie gdzie jedynie naukowcy dostrzegają procesy szybkiego topnienia i utraty masy lodowej na kontynencie.
Drastyczne ocieplenie klimatu w krainach lodu będzie mocniej zauważalne w drugiej połowie XXI w., a już na pewno na przełomie XXI i XXII w. To nieuniknione. Temperatura Ziemi najszybciej rośnie właśnie na wysokich szerokościach geograficznych, zwłaszcza najsilniej ogrzewa się półkula północna jeśli chodzi o lądy, bo jeśli chodzi o oceany najsilniej nagrzewa się półkula południowa.

Lód na Grenlandii topnieje na dwa sposoby: na powierzchni od góry tworząc rozległe jeziora i rzeki lodowe albo od spodu podmywany przez północny Atlantyk, Morze Labradorskie, Morze Baffina, Morze Grenlandzkie i Ocean Arktyczny. Choć w tym ostatnim przypadku raczej mamy do czynienia z czapą polarną Arktyki okrywającą tenże Ocean. Natomiast lód na Antarktydzie, zwłaszcza Zachodniej (mniejszej usadowionej w dużym stopniu pod wodą oceaniczną), choć też i Wschodniej (znacznie większej i wzniesionej ponad poziom morza, górzystej) topnieje przede wszystkim od spodu podmywany przez bardzo ocieplone wody Oceanu Południowego (tylko wokół Antarktydy Wschodniej) oraz Morza: Bellingshausena i Amundsena (tylko wokół Antarktydy Zachodniej), Morza: Weddella i Rossa (zarówno wokół Antarktydy Zachodniej, jak i Wschodniej). Ten lód jednak coraz silniej, zarówno na Grenlandii, jak i na Antarktydzie, traci swoją stabilność.
Odkąd mierzy się satelitarnie od 1979 r. pomiary lodu morskiego na obu kontynentach, to w Arktyce zauważalny spadek już mniej więcej przebiega od tego czasu, ale w Antarktyce znacznie później, bo dopiero od 2014 r. Wcześniej były lata, że lód morski antarktyczny przyrastał a na Antarktydzie Wschodniej następowała dość znaczna akumulacja śniegu i lodu na co zwracali szczególną uwagę różnej maści denialiści negujący zmiany klimatu. Choć właśnie w tym czasie lodowce Antarktydy Zachodniej wyraźnie traciły swą masę. A lodowce szelfowe, podobnie jak na Grenlandii, cieliły się i dalej cielą, rozłupywane mechanicznie przez drążącą wodę w szczelinach lodowych lub też wysuwały i nadal wysuwają swoje jęzory lodowe daleko w coraz cieplejsze morza i oceany. A te z kolei mocno wysładzały się tworząc rozległe obszary lodu morskiego, który i tak z roku na rok jest coraz cieńszy. A jeśli powiększa swój zasięg, to dzięki tworzeniu rozległych połyni rozpychających lód daleko w morze czy w ocean. Jednak połynie to są właśnie obszary ciemnej wody, które podczas lata polarnego są silnie pochłaniane przez promienie słoneczne.
Wiele obszarów na obrzeżach Grenlandii czy Antarktydy topnieje również na lądach. Coraz wyższy wzrost temperatury wpływa na to, że procesy topnienia przebiegają coraz szybciej. Tak też się dzieje wysoko w górach na Ziemi. Lodowce górskie coraz mniej podlegają akumulacji lodu i śniegu, a coraz więcej ablacji, czyli topnieniu. W szczególności najsilniej narażone są obszary nisko położone. Choć już wiele szczytów górskich doznaje topnieje na samych ich wierzchołkach, czyli w turniach. Ale już w szczególności hale, kosodrzewiny czy regle górne i dolne oraz pogórza często są pozbawione przez dłuższy czas w okresie zimowym. Podobnie wzrost globalnej temperatury wpływa na rozmarzanie coraz szybsze wieloletniej zmarzliny, zarówno w tundrach Alaski, północnej Kanady, Skandynawii i Syberii, jak i w Tybecie na niższych szerokościach geograficznych. Bo to właśnie tam zachodzą zmiany klimatu dając niepokojące sygnały, które ostrzegają przed rosnącym uwalnianiem się ze zmarzliny gazów cieplarnianych jak dwutlenek węgla i 23 razy silniejszy gaz metan.
Niestety nawet gdybyśmy chcieli od jutra wyzerować wszystkie emisje gazów cieplarnianych, czyli wyzerować ich koncentracje, to śniegi i lody na Ziemi będą dalej topnieć przyspieszając wzrost globalnej temperatury jeszcze bardziej i jeszcze bardziej i jeszcze bardziej. Dopiero po kilkudziesięciu latach, a w najgorszym razie dopiero pod koniec tego wieku byśmy ustabilizowali temperaturę, choć śniegi i lody pewnie dalej by topniały, ale już w znacznie wolniejszym tempie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *