Nadzieją jest wybuch bardzo ciepłej wiosny. Eksplozja wysokiej temperatury dodatniej by zatrzymać ekspansję koronawirusów COVID-19

Globalne ocieplenie globalnym ociepleniem, ale niech nadejdzie wybuch wegetacji roślinności wreszcie. Niech się zrobi w końcu bardzo ciepło na półkuli północnej. Może to coś pomoże w walce z koronawirusami, COVID-19, czyli SARS-CoV-2 odmianą wirusa SARS-CoV-1, którego wybuch epidemii miał miejsce w Chinach w 2003 r.

Fot.1. Koronawirus SARS-CoV-2 pokazany na obrazie ze skaningowego mikroskopu elektronowego Źródło: NIAID-RML / de Wit / Fischer

W grudniu 2019 r. powstały pierwsze przypadki zachorowań na COVID-19 również w Chinach, gdzie powstało jego macierzyste zapalne ognisko w mieście Wuhan, które prawdopodobnie już wygasa i już zmniejsza się liczba zachorowań i śmiertelności wśród ludzi. Ale później powstały ogniska zapalne w Korei Południowej, Iranie i we Włoszech. I oczywiście szczepy COVID-19 rozprzestrzeniły się najpierw do południowo-wschodniej Azji i Australii, a potem na pozostałe rejony Azji i na pozostałe kontynenty świata, w tym do Europy i do Polski.

Fot.2. Personel medyczny pracujący w centrum wystawienniczym przekształconym w szpital w Wuhan, Chiny Kredyt: AFP / Getty

Początkowo naukowcy podejrzewali, że nosicielami koronawirusów COVID-19 były węże azjatyckie. Potem jednak podejrzenie padło na pangoliny i na nietoperze. Badania jednak trwają. Pewności jeszcze nie ma, skąd naprawdę wzięły się w Chinach zjadliwe szczepy koronawirusów w grudniu 2019 r., które rozprzestrzeniły się na przestrzeni 2-3 miesięcy na cały świat i stanowią bardzo poważny problem dla istnienia naszego gatunku Homo sapiens.

Fot.3. Pangoliny to łuskowate ssaki często stosowane w tradycyjnej medycynie chińskiej. Źródło: Getty

Nadzieja jest taka, że może bardzo duży wzrost temperatury w kwietniu i w maju zredukuje do minimum szczepy koronawirusów. Oby tak się stało. Potrzebna jest gwałtowna amplituda temperatury w górę na każdej szerokości geograficznej. Gorzej tylko na półkuli południowej, bo tam zaraz pojawi się jesień. Ale na szczęście jesień ciepła wydłuża się a chłodniejsze przedzimie skraca. Ale niepokojące jest to z wiosną, że przedwiośnie wydłuża się, a wiosna skraca.

Generalnie coraz szybszy wzrost średniej temperatury globalnej przyczynia się do tego, że za kilkadziesiąt lat, a przynajmniej pod koniec wieku gdy glob się ociepli o 3-4 stopnie Celsjusza względem okresu 1850-1900, przy kontynuacji scenariusza biznes jak zwykle, możemy mieć już na Ziemi dwie pory roku: lato i zimę. Wszystko ku temu zmierza.

Fot.4. Obraz nowego koronawirusa pod mikroskopem elektronowym, teraz oznaczony jako SARS-CoV-2. Źródło: NIAID-RML / de Wit / Fischer

Gwałtowny rozwój pandemiii wirusowej może sparaliżować całkiem sektory gospodarcze, w tym energetyczno-wydobywczy oparty w dużej mierze na paliwach kopalnych. Spadki notowań na giełdach pociągną za sobą spadki walut i jednocześnie emisji gazów cieplarnianych i aerozoli do atmosfery. To może skutkować tym, że 2020 rok może być wyraźnie zaznaczony nie tyle z mniejszym przyrostem emisji niż w 2019 r., ale i może nawet po raz pierwszy ze spadkiem koncentracji gazów cieplarnianych, co jeszcze od końca drugiej wojny światowej nie miało miejsca. To może oznaczać istny paraliż gospodarki światowej, gdzie PKB każdego kraju bardzo drastycznie obniży się.

Jedno co jest jednak niepokojące, to, że koronawirusy działają niezależnie od wpływu ocieplenia klimatu. Możliwe, że nie będą te szczepy funkcjonować na Ziemi cieplejszej o 3-4 stopnie Celsjusza. Ale to nie jest żadne pocieszenie, bo globalne ocieplenie gdy będzie tak szybko postępować to spod rozmarzającej wieloletniej zmarzliny i spod topniejących lądolodów Grenlandii i Antarktydy zaczną uwalniać się starożytne szczepy bakterii i wirusów lubiące wysoką temperaturę.

Przyszłość nie jest ciekawa. Dziś dużym problemem jest zagęszczenie populacji ludzkiej, w tym domowych i gospodarskich zwierząt oraz na kurczących się naturalnych siedliskach ekosystemów zagęszczenie dzikich gatunków zwierząt. No i w dużym zakresie jest niedbalstwo współczesnych ludzi pod względem higieny osobistej oraz bardzo złej jakości infrastruktury epidemiologiczno-sanitarnej.

Można zadać sobie pytanie. Czy obecne koronawirusy COVID-19 mogłyby się rozprzestrzenić 250 lat temu, przy założeniu gdyby populacja ilościowo wtedy była taka sama jak dziś, gdy temperatura na Ziemi była niższa o 1 stopień Celsjusza? Trudno powiedzieć. Na razie jednak naukowcy nie znajdują żadnych powiązań ze wzrostem temperatury globalnej o 1,1-1,2 stopnia Celsjusza względem okresu 1850-1900. Ale ludzkość musi być tego świadoma, że w każdej chwili mogą pojawić się takie szczepy wirusów i bakterii, które będą pod wpływem coraz wyższego wzrostu temperatury na Ziemi coraz silniej uaktywniać się i rozprzestrzeniać na wszystkie kontynenty naszej planety.

Ale dziś z wielkim niepokojem i niecierpliwością oczekujemy wybuchu, wręcz eksplozji wiosny. Może to coś pomoże, gdy zrobi się już za tydzień, dwa, trzy, bardzo, ale to bardzo ciepło, które wytępi większość szczepów koronawirusów COVID-19. Oby tak się stało. Ale oczywiście naukowcy też niech jak najprędzej wynajdą szczepionki by uratować jak największą liczbę ludzi, którzy dziś poważnie chorują z powodu infekcji wirusowej COVID-19.

https://www.nature.com/articles/d41586-020-00154-w?fbclid=IwAR0oUiVI5am9pdgTLVuoi7z9ivM81T-1RvieKwyHsXCRij4dwREp39p7bXU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *