Czy konieczna będzie zmiana ustrojowa na uratowanie naszej Ziemi?

Kapitalizm to system niezbyt otwarty dla wszystkich ludzi. Jest podział na biednych i bogatych. System ten jest kwintesencją wzrostu gospodarczego, idei w ekonomii ustalonej jeszcze w czasach oświecenia. I właśnie ten wzrost gospodarczy przyspieszył tylko destrukcję Ziemi. Bo już w latach biblijnych jedno z przesłań w religii starotestamentowej “Czyńcie sobie Ziemie poddaną” stało się zarzewiem do tego aby ujarzmiać przyrodę. Ta koncepcja religijna przetrwała wieki.

Gdy pojawiła się jeszcze myśl naukowa jak przekształcać naturę na wygody cywilizacyjne człowieka, rubikon został przekroczony. W XX wieku pojemność środowiska już w latach 70 została przekroczona, a kryzys klimatyczny pojawił się w latach 90. Czas zastanowić się głęboko czy rzeczywiście ustrój społeczny zwany kapitalizmem mógłby nabrać barw zielonych, w pełni ekologicznych. Bo jak do tej pory nie ulega on żadnej przemianie w kierunku idei ochrony przyrody i ochrony klimatu.

Naukowcy alarmują, że jest bardzo mało czasu. Mamy dwie katastrofy. I ekologiczną, i klimatyczną. Zwyczajni ludzie zaczynają powoli dostrzegać, że coś się dzieje z klimatem. Proste zauważalne symptomy to chociażby długotrwałe braki opadów deszczu oraz równie długo trwające w czasie susze wraz z coraz częstszymi atakami fal upałów. I susze i upały coraz częściej przynoszą samoistnie powstałe pożary, czego świadkami jesteśmy od co najmniej kilku lat. I ten proceder się nasila. W miejscach występowania mniejszych i większych rzek od czasu do czasu, choć trzeba przyznać, że jednak nie tak często, mamy do czynienia z nawalnymi opadami deszczu a także z powodziami, które są w szczególny sposób uciążliwe w zabetonowanych miastach.

Co do drugiej katastrofy, przebicie na jej temat jest jeszcze bardzo mało medialne. Mało kto z ludzi jest mocno świadomy tego, że przede wszystkim ludzkość poprzez niszczenie siedlisk, nadmierne polowania, zatruwanie środowiska, doprowadza do wymierania gatunków, i to w coraz szybszym tempie. Niestety nasze dni jako cywilizacji, a może nawet gatunku Homo sapiens mogą być też policzone. Żyjemy w błogim kapitalistycznym świecie targanym w niektórych krajach rozwijających się konfliktami zbrojnymi nie zdając sobie sprawy, że czas geologiczny tyka również na naszą niekorzyść. Jeśli szybko nie opamiętamy się wyginiemy z wieloma innymi gatunkami w coraz cieplejszym, zanieczyszczonym odpadami, w tym głównie plastikowymi, świecie.

Może faktycznie potrzebny jest nowy nurt filozoficzny, który ruszy z podwalin naszą bierną i zachowawczą cywilizację i zdusi w zarodku szkodliwą, i to nie tylko dla innych gatunków, ale i dla nas ludzi, ideę wzrostu gospodarczego, która może stać się dla nas grobem. Za bardzo żyjemy w zglobalizowanym, zasypanym reklamami, irracjonalnym pośpiechem i nadmierną konsumpcją, świecie, w którym nawet zatraciliśmy w sobie sferę duchową, kontemplacyjną i przyjazną dla świata natury. Coś będziemy musieli zrobić z tym.

Naukowcy, zwłaszcza biolodzy i klimatolodzy, ostrzegają cały czas i alarmują ludzkość. Ale niestety na pokoleniu urodzonym jeszcze w XX wieku nie robią wrażenia masowe protesty nastolatków urodzonych już w XXI wieku. Wielka szkoda, że ludzie dorośli są tak mocno nieodpowiedzialni i ignorują głosy dzieci i młodzieży oraz naukowców, aktywistów i tej części dorosłych, którzy dostrzegają zagrożenia już w niedalekiej przyszłości. Tu jednak chyba jedynym skutecznym rozwiązaniem może być zmiana ustroju społecznego. Pokojowo przeprowadzona rewolucja społeczna. Możliwe, że coś takiego wydarzy się już w nadchodzących 20 latach naszego wieku.

A więc, jest nadzieja, ale w pokoleniu Grety Thunberg, że świat pójdzie nową drogą transformacji politycznej, w której problemy ekologiczne i klimatyczne staną się bardzo poważnym wyzwaniem dla naszej cywilizacji i przyszłych pokoleń. Miejmy nadzieję, że jeszcze nie jest za późno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *