Globalizacja a lokalność

Żyjemy w świecie zglobalizowanym, w którym produkty światowego PKB mają wysokie ślady węglowe. Wielu z nas jest przyzwyczajonych do konsumpcyjnego życia, w którym mamy w sklepach wiele produktów zagranicznych, i to dość często z innych kontynentów, z innych stref geograficznych. Wielu z nas odbywa podróże zagraniczne, i to coraz częściej na inne kontynenty i do innych stref geograficznych. Zglobalizowaliśmy się. Niestety…Na naszą niekorzyść jednak to wszystko się odbywa. Kosztem też wielu ekosystemów, które są najczęściej i najsilniej eksplorowane przez cudzoziemców, nie tylko np. przez myśliwych, ale też przez zwyczajnych turystów.

 
Ale zastanówmy się. Od samego początku naszej kultury my jako ludzie przemieszczaliśmy się z kontynentów na kontynenty i z jednych stref geograficznych do drugich stref geograficznych, ale w wolniejszym tempie i na mniejszą skalę niż dziś. Bez tego nie bylibyśmy tym kim jesteśmy. Bez eksploracji kontynentów i od ostatniego wieku kosmosu nie osiągnęlibyśmy tak wysokiego rozwoju cywilizacyjnego, zwłaszcza w kontekście technologicznym.
 
Dziś popadamy w skrajności. Zamiast skoncentrować się na problemach systemowych, aby skutecznie wprowadzać w we wszystkich państwach politykę odchodzenia od paliw kopalnych i zaprzestania wylesiania i osuszania obszarów bagiennych, to my koncentrujemy się coraz częściej na przedstawianych w skrajny sposób indywidualnych problemach jak ślad węglowy na osobę. To jest też problem. Ale powinien być wyważony.
 
Np. Dlaczego powinniśmy sobie odmawiać dalekich podróży na inne kontynenty samolotami na inne kontynenty, zwłaszcza przez ocean. Owszem to jest wysoki ślad węglowy (to jest problem!) przemieścić się do obu Ameryk, do wschodniej Azji czy do Australii, ale aby zobaczyć te regiony geograficzne świata w celu turystycznym lub odwiedzić rodzinę, znajomych czy też polecieć w celu naukowym, biznesowym często jesteśmy ograniczeni czasowo. Samoloty paliwożerne nam ten czas skracają (i tu żeby było jasne zgadzam się by opodatkować przewoźników linii samolotowych na całym świecie). A jaki stosunek będziemy mieli do przelotów samolotami gdy już będą elektryczne? Czy też będziemy je bojkotować?
 
A swoją drogą trzeba znaleźć rozwiązania optymalne. Np. zlikwidować regionalne i lokalne przeloty samolotami. Dzięki temu mogłaby się rozwinąć bardziej dynamicznie kolej elektryczna czy też elektryczna komunikacja autobusowa przemieszczające się w obrębie jednego kontynentu jak Europa, Australia czy też w obrębie części kontynentu jak ogromna Azja, Afryka czy Ameryka Południowa czy Północna.
I tu jest zadanie dla logistyków komunikacji krajowych i międzynarodowych aby w XXI w. znaleźć rozwiązania optymalne, tak by był jak najmniejszy ślad węglowy.
 
Co do konsumpcji żywności. Dlaczego mamy sobie odmawiać spożywania bananów, mango, arbuzów czy też pomarańczy czy oliwek? Przecież dzięki temu wzbogacamy nie tylko własne menu, ale nasz układ odpornościowy. Właśnie dzięki zglobalizowanej żywności żyjemy dłużej. Brakujące nam mikroelementy uzupełniamy. Soja, soczewica czy ciecierzyca to rośliny, których produkty są zasobne w białko, niezbędne dla wegetarian i wegan. W wielu częściach świata rośliny zostały introdukowane. Np. soja z Azji Wschodniej do Ameryki Północnej. Kukurydza z Ameryki Północnej do Europy. Czy to też nazwiemy śladem węglowym?
 
A co powiemy o jakimś egzotycznym gatunku rośliny, który okaże się skuteczny w leczeniu wszystkich chorób nowotworowych? Czy będąc mieszkańcem strefy umiarkowanej odrzucę zakup takiej rośliny, bo ma ślad węglowy? No chyba raczej nie. Postąpilibyśmy bardzo nierozsądnie szkodząc sobie i swoim bliskim, którzy zapadliby na takie choroby. Dlatego lepiej nie popadać w skrajności. I owszem nie należy zaniedbywać produkcji rolnej opartej na rodzimych owocach, warzywach i zbożach, ale nie powinniśmy aż tak radykalnie odrzucać żywności z innych części geograficznych świata. Owszem jest ślad węglowy, ale tak już ukształtowaliśmy naszą cywilizację, odkąd odbyliśmy pierwsze podróże geograficzne, że nauczyliśmy się spożywać wiele produktów, które są egzotyczne, ale nawet wielu z nas nie zdaje sobie chyba z tego sprawy. Np. pieprz. Czy od strony zdrowotnej kurkuma (atynowotworowa). Ba, kawa o każdym poranku czy też codzienna herbata. To też ślad węglowy. I co mamy skrajnie zrezygnować bo są z innych kontynentów, choć są niezbędnymi składnikami pokarmowymi dla naszych organizmów?
 
Co do innych sektorów gospodarek światowych należałoby podejść do większego zmniejszenia śladu węglowego. Ale nie do końca. Każdy kraj żyje z eksportu i importu swoich produktów. I im dalej jest eksportowany towar z danego kraju czy też importowany do niego, to jest większy ślad węglowy. Produkcja, magazynowanie, transport. Tak działa ekonomia. I nie jest to wytwór kapitalizmu, bo tak ludzkość na zasadzie gospodarki towarowymiennej funkcjonowała już w średniowieczu, a wcześniej w starożytności. Tak działa cywilizacja, a nie sam kapitalizm. Owszem dawniej gospodarka nie była zmechanizowana, a więc nie było śladu węglowego. Odbywała się za pomocą koni czy siły wiatru w żaglowcach. I też funkcjonowała między narodami, chociaż w mniejszej skali niż w czasach nowożytnych (jeszcze z początku nie zmechanizowanych; póżniej za pomocą pary i węgla zmechanizowanych) i w naszych współczesnych czasach dobrze nam znanych.
 
To nam zostało do dziś. Eksplorujemy świat. Do końca XX w. odkryliśmy już prawie każdy zakątek na powierzchni Ziemi. Wzięliśmy się za odkrywanie kosmosu. Teraz w XXI w. penetrujemy jeszcze słabo odkryte głębiny oceanów i mórz. Cały czas mamy nadzieję odkryć jeszcze coś nowego. Taką mamy naturę. Lubimy przemieszczać się i spożywać produkty z dalekich stron świata, bo taką mamy naturę. Naturę zdobywców. Co i owszem może się okazać dla nas zgubne, gdy przesadzimy ze swą globalną eksploracją. Jednak moim zdaniem powinniśmy w umiarkowany sposób podejść do problemu globalizacji. I owszem w miarę swych możliwości powinniśmy rozwijać lokalną i regionalną gospodarkę, ale też nie zaniedbywać dla własnego dobra globalnej. Tylko należy to robić z umiarem w wyważony sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *