Fluktuacyjność, a nie cykliczność rządzi klimatem

Negacjoniści klimatyczni są w błędzie. Jak już to mamy do czynienia w skali geologicznej z fluktuacjami klimatycznymi, a nie cyklicznymi. Mamy do czynienia z nieregularnymi wahaniami ciepła i zimna. Klimat to nie zegarek z równo odmierzonymi godzinami, minutami czy sekundami. Procesy klimatyczne są bardzo skomplikowane.

Dobrze mogły być dwie Małe Epoki Lodowe i dwa Średniowieczne Optima Klimatyczne w ubiegłym tysiącleciu. Nie ma żadnej cykliczności. Wiadomo tylko, że np. po dwóch wiekach ocieplenia mogły nadejść trzy wieki ochłodzenia, a potem 5 wieków ocieplenia, a potem 4 wieki ochłodzenia. Tak mniej więcej wahał się klimat do 1800 roku, do czasu gdy rewolucja przemysłowa zaczęła stopniowo zaburzać proces fluktuacji naprzemiennego i nieregularnego ocieplenia i ochłodzenia.

W tej chwili też mamy do czynienia z nieregularnością wahania temperatury, maskowaną przez antropogeniczny wzrost temperatury. Z roku na rok temperatura może być raz wyższa, a raz niższa. Choć ten pierwszy czynnik przeważa. Z dekady na dekadę wyraźnie widać wzrost globalnej temperatury. Fluktuacyjność zanika w niebezpieczny sposób. Co martwi naukowców.

Przy obecnym spalaniu paliw kopalnych i wylesianiu planety proces fluktuacji może być już zaburzany w ciągu 5 lat. A więc, co 5 lat temperatura będzie rosła regularnie w górę. Co powinno być już alarmujące dla całego świata. Z pewnością taki trend nastąpi gdy tylko latem lód w Arktyce zupełnie zaniknie. Energia cieplna nie będzie więcej absorbowana w lecie przez lód pływający bo go nie będzie. Gdy to już się stanie, ciepło będzie silniej podgrzewać Ocean Arktyczny podnosząc jego temperaturę jeszcze bardziej. Lód będzie pojawiać się w zimie, ale z dekady na dekadę będzie go też coraz mniej. Z roku na rok mogą jeszcze nastąpić fluktuacje, że w pierwszym roku może być mniej lodu w Arktyce, a w drugim więcej.

Wszystko też zależy od aktywności słonecznej. W przyszłych dekadach może nasilić się też działalność Słońca potęgująca wpływ działalności przemysłowej. Np. w latach 30 i 40 mogłoby bardzo silnie uaktywnić się Słońce, a w latach 50 i 60 znowu gwałtownie osłabnąć. Co mogłoby nawet wyrównać temperatury z lat 30 z latami 50. Oczywiście ten scenariusz byłby możliwy gdyby sygnatariusze Porozumienia Paryskiego nie pozwolili za kilkadziesiąt lat do tego by świat ocieplił się powyżej 2 stopni Celsjusza. Oczywiście może też być tak, że uaktywnione Słońce świeciłoby bardzo silnie tylko w latach 30, a w latach 40, 50 i 60 zmniejszyłoby gwałtownie swoją aktywność. A więc, zadziałałby mechanizm fluktuacyjny, a nie cykliczny jakby chcieli to negacjoniści.

Warto też podkreślić, że klimat ochładzał się regularnie od 52 milionów lat do 1800 roku. Teraz jednak za 50 lat doprowadzimy z powrotem klimat do ciepłego pliocenu, w którym powstał lód w Arktyce. A wszystko to dzięki coraz wyższym emisjom gazów cieplarnianych antropogenicznego pochodzenia.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Fluktuacja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *