Coraz większe susze wynikają z tego, że mamy coraz większe emisje gazów cieplarnianych do atmosfery

Coraz częstsze susze wynikają z tego, że rośnie koncentracja gazów cieplarnianych w atmosferze, zwłaszcza dwutlenku węgla, i to, że się klimat ociepla z powodu rosnących ilości gigaton spalania paliw kopalnych i wycinania na globie lasów. Tak więc, susze wynikają z tego, że są coraz większe emisje CO2, metanu, podtlenku azotu i innych gazów cieplarnianych, które zostaną znacznie dłużej w atmosferze niż np. para wodna, która po 4-10 dniach skrapla się w deszcz albo sublimuje w śnieg (tu coraz rzadziej).

Coraz cieplejsza atmosfera sprawia też, że mamy do czynienia z coraz mniejszą ilością chmur niskich, np. kłębiastych typowo deszczowych, które mają charakter ochładzający dzięki skutecznemu rozpraszaniu i odbijaniu promieni słonecznych (tzw, ujemne sprzężenie zwrotne), a z coraz większą liczbą chmur wysokich, np. pierzastych, które z kolei mają charakter ocieplający dzięki temu, że absorbują skutecznie promienie długofalowe w podczerwieni i z powrotem je reemitują ku powierzchni Ziemi jeszcze silniej ją nagrzewając, zarówno lądy, jak i oceany (tzw. dodatnie sprzężenie zwrotne).

W obszarach wilgotnych będzie jeszcze bardziej wilgotno, a w obszarach suchych będzie jeszcze bardziej sucho. Z tym, że te pierwsze obszary kurczą się na Ziemi, a te drugie rozszerzają się coraz bardziej. Polska będąc krajem w strefie klimatu umiarkowanego kontynentalnego bądź nawet przejściowego ulega procesom wysuszania. Na domiar złego w aspekcie geologicznym mamy bardzo niskie poziomy wód gruntowych i obniżające się poziomy wód w rzekach i jeziorach, a w aspekcie ekologicznym zaczynają powoli zamierać albo migrować w kierunku strefy klimatu borealnego lasy iglaste, w tym powszechne sosny i mniej powszechne świerki (tu raczej tylko z płn-wsch Polski, bo górskie i wyżynne zaczną wymierać), co też będzie skutkować coraz szybszym stepowieniem krajobrazu.

I niestety z każdym wzrostem średniej temperatury powierzchni Ziemi o 0,1 stopnia Celsjusza procesy wysuszania Polski oraz wielu innych krajów w strefach klimatu umiarkowanego czy też śródziemnomorskiego (jeśli chodzi o oceanizm; tu przejściowego bądź kontynentalnego), a zwłaszcza subtropikalnego (przejściowego bądź kontynentalnego) będą tylko nasilać się. A co najgorsze nas czeka, to to, że monsuny nie będą już dochodzić do strefy klimatu subtropikalnego, tylko zawężą swe trasy do rejonów okołorównikowych klimatu tropikalnego. Pewnie czeka nas jeszcze wiele innych niemiłych niespodzianek.

Już od co najmniej 5-6 lat, a może i wcześniej polarny prąd strumieniowy zwalnia dokonując blokad cyrkulacji atmosferycznych (np. w Europie – cyrkulacji zachodniej atlantyckiej), co skutkuje zawieszaniem się pogody. I na danych obszarach albo zbyt długo trwają opady deszczu przynoszące z sobą błyskawiczne powodzie (tu raczej w obszarach oceanicznych, jak np. w Wielkiej Brytanii) albo zbyt długo trwają uciążliwe susze (tu raczej w obszarach kontynentalnych i przejściowych, jak np. w Polsce czy we wschodnich Niemczech czy też na Białorusi i Ukrainie). W tym drugim przypadku, jeśli ten stan trwa zbyt długo, to ma to wpływ na obniżanie się poziomu rzek i jezior, a nawet wysychanie tych mniejszych czy też u źródeł rzecznych. W Polsce w Wielkopolsce jest to wpływ nie tylko globalnego ocieplenia, ale też eksploatacji kopalni odkrywkowych powodujących zniszczenie środowiska naturalnego oraz właśnie wysychanie jezior i rzek. Globalne ocieplenie tylko wzmacnia ten problem.

Tak więc, konkluzja jest jedna. Susze wynikają z ocieplenia klimatu, które istnieje właśnie z powodu emisji gazów cieplarnianych do atmosfery i do oceanów, a zwłaszcza dwutlenku węgla.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *