Coraz częstsze migracje gatunków na wyższe szerokości geograficzne

Przy obecnym spalaniu paliw kopalnych, przy scenariuszu business-as-usual, niestety nie ma żadnych pozytywnych aspektów, jeśli chodzi o zamiar osiedlenia się na wyższych szerokościach geograficznych, gdy na niższych zrobi się za gorąco. Trudno naprawdę przewidzieć jak zareagują np. ekosystemy na Alasce, w północnej Kanadzie, w Skandynawii czy na północnej Syberii jeśli klimat ociepliłby się już do temperatur takich jak na południu Kanady, w Europie Środkowej, czy w Azji Centralnej. Jednak nie będą to wcale pozytywne zmiany. Tak więc, tu przydałoby się ostudzić emocje niektórych ludzi, którzy w globalnym ociepleniu doszukują się jakichś pozytywnych zmian. Nic z tego. To mit.

Punktem kulminacyjnym przyśpieszenia planetarnego ocieplenia z pewnością będzie już może za 2-3 dekady (a może jeszcze szybciej) całkowite stopnienie lodu w Arktyce i przekroczenie progów: koncentracji CO2 powyżej 450 ppm, a globalnej temperatury powyżej 2 stopni Celsjusza. Z pewnością będą wówczas coraz szybciej przesuwać się strefy klimatyczne wraz z masowymi migracjami w kierunku obu biegunów ogromnej liczby gatunków, w tym naszego (Sally Aitken i in., 2008) (Frank Seebacher i Eric Post, 2015). W szczególności będzie to bardzo spektakularne na półkuli północnej, na której jest zdecydowanie więcej lądów i wielokrotnie jest większa populacja nie tylko ludzi, ale i pozostałych przedstawicieli flory i fauny.

Musimy zdawać sobie mocno sprawę, że wzrost temperatur i koncentracji dwutlenku węgla rośnie już w wykładniczym tempie i będzie jeszcze szybciej rósł za dekadę, a jeszcze szybciej za dwie dekady, a znacznie jeszcze szybciej za trzy dekady…itd. Globalna spirala ciepła nakręca się coraz intensywniej. Przyroda nie będzie mogła nadążyć za tymi zmianami przebiegającymi w szalonym tempie. Pogoda będzie coraz kapryśniejsza, ze wzrastającą w roku liczbą dni suchych i upalnych często z rozległymi pożarami i trąbami powietrznymi przeplatanych, od czasu do czasu, coraz gwałtowniejszymi ulewami, burzami, powodziami, huraganami. W przyrodzie, będą nasilać się z roku na rok coraz większe zaburzenia w postaci deficytu wody, składników mineralnych (nutrientów) dla roślin. Zmniejszanie się populacji roślin przyczyni się do zmniejszania się liczby zwierząt roślinożernych, a to z kolei odbije się na kurczeniu liczby zwierząt drapieżnych. Ponadto w tropikach, w ocieplającym się świecie grozi ogromnej liczbie gatunków podniesienie się temperatury termometru mokrego (Steven Sherwood i Matthew Huber, 2010). Czyli, zwiększenie liczby stopni w warunkach nasyconego wilgocią powietrza. Dziś optymalnie znośna jest liczba 26 stopni Celsjusza w środowisku, w którym wilgotność wynosi 120 %. Wówczas możemy my i inne zwierzęta oraz rośliny swobodnie wyparowywać nadmiar ciepła z organizmów.

Rysunek. Diagram psychrometryczny pozwala m.in. na odczytanie wilgotności względnej powietrza na podstawie pomiarów temperatury suchego (dry bulb) i wilgotnego (wet bulb) termometru.

W krajach tropikalnych i subtropikalnych za kilka dekad, wzrost temperatury o 30 stopni będzie oznaczać poważne kłopoty, przy których słabsze i niezdolne do migracji osobniki roślinne, zwierzęce, w tym ludzkie będą wyeliminowywane. To wówczas będzie trwał zmasowany, na niewyobrażalną skalę, exodus ogromnej liczby gatunków na północ i na południe Ziemi, w tym oczywiście i naszego gatunku. Świat będzie ocieplał się w zastraszającym tempie, a punktem kulminacyjnym dla wszystkich istot ziemskich będą temperatury mokrego termometru przekraczające już śmiercionośne 35 stopni Celsjusza. Nastąpi wówczas masowe wymieranie gatunków na planecie Ziemia, w tym i naszego Homo sapiens sapiens.

http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/mokry-termometr-a-nasze-przetrwanie-106

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *