Arktyczny lód a rafy koralowe

Muszą zdarzyć się dwa złowieszcze wydarzenia na Ziemi aby zaczęło się to czego obawiamy się wszyscy. Musi zniknąć lód morski w Arktyce i muszą zniknąć wszystkie rafy koralowe na całym świecie. W obu przypadkach wystarczy, że świat ociepli się o 1,5 stopnia Celsjusza względem okresu przedindustrialnego.

Pod koniec lata lub na początku jesieni spodziewamy się kolejnego El Nino. Świat ponownie mocno się ociepli. Pytanie: czy będzie ono tak silne jak 2-3 lata temu? Trudno powiedzieć. Może ono jednak wpłynąć na to, że zarówno powierzchnia lodu arktycznego skurczy się do rekordowych rozmiarów bijąc dotychczasowy rekord z 2012 roku, jak i totalny wzrost temperatury na świecie może jak w 1998 i w 2016 roku wpłynąć na gwałtowne wymieranie populacji koralowców australijskich, a może także w innych regionach Ziemi.

Od tego nie uciekniemy. To się stanie, wcześniej czy później. Tymczasem koncentracja dwutlenku węgla nieubłaganie rośnie. Nadwyżka węgla pochodzenia antropogenicznego jest główną przyczyną tego, że więcej energii cieplnej trafia do systemu klimatycznego niż z niego wychodzi. Oczywiście przed Rewolucją Przemysłową w 1750 roku panowała względna równowaga. Tyle ile wchodziło energii cieplnej do troposfery ziemskiej, tyle samo mniej więcej wychodziło.

Dziś oceany nieznacznie więcej pochłaniają dwutlenku węgla niż go emitują do atmosfery. To jednak wystarczy nie tylko do ich ocieplania, ale i zakwaszania i odtleniania. Podobnie gleby i roślinność pochłaniają więcej niż emitują tego gazu cieplarnianego.

Jednak to oceany (71 % powierzchni na Ziemi) odegrają główną rolę w szybkiej zmianie klimatu. Dziś lód pływający w Arktyce topnieje dzięki temu, że energia cieplna jest skierowywana nie na coraz szybsze ocieplanie największych zbiorników ciepła jakimi są oceany, ale właśnie na topnienie lodu.

Zdjęcie: Wydarzenia związane z wybielaniem koralowców w 2016 r. I w tym roku spowodowały śmierć około połowy populacji Wielkiej Rafy Koralowej. (Greenpeace / Reuters)

Ocieplanie powoduje słabe rozpuszczanie się dwutlenku węgla, co powoduje powstawanie kwasu węglowego (jonów wodorowych i wodorowęglanowych), który wpływa na to, że koralowce pozbywają się glonów. W normalnych niezakwaszonych wodach koralowce dają glonom ochronę i składniki pokarmowe, a te z kolei dostarczają cukrów i tlenu koralowcom. W zakwaszonych wodach glony są wyrzucane z koralowców, co wpływa na ich bielenie i blaknięcie. To się obserwuje w tej chwili na Wielkiej Rafie Koralowej na północno-wschodnich wybrzeżach Australii.

Ogółem wody Pacyfiku są słabo zasolone i są bardziej podatne na zakwaszenie niż wody Atlantyku czy Oceanu Indyjskiego. Dlatego właśnie koralowce tam są bardziej narażone na wymieranie niż w silniej zasolonych tropikalnych wodach.

W każdym razie sygnał jest wyraźny. Dalsza kontynuacja kursu ze spalaniem paliw kopalnych i wylesiania Ziemi będzie prowadzić do tego, że lód morski w Arktyce w końcu zaniknie, a rafy koralowe na całym świecie będą masowo wymierać. Pociągnie to za sobą nie tylko dalszy i szybszy wzrost temperatury globalnej powodujący przyspieszony rozpad wiecznej zmarzliny, lądolodów Grenlandii i Antarktydy, destabilizację hydratów metanu w Arktyce, ale i również po wymarciu ekosystemów raf koralowych, wymieranie kolejnych ekosystemów oceanicznych i lądowych. I niestety to chyba jest już nieuniknione.

https://www.theguardian.com/environment/2017/nov/03/more-coral-bleaching-feared-for-great-barrier-reef-in-coming-months

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *