To klimat rozdaje w przyrodzie pierwszy karty

Załóżmy. Nie ma spalania paliw kopalnych i emisji CO2, metanu i podtlenku azotu do atmosfery, ale jest wylesianie i antropopresja na siedliska przyrodnicze. Co wtedy. Czy jest np. gradacja szkodników czy susza na taką skalę jak teraz pod wpływem globalnego ocieplenia, czy jednak nie? A może wcale nie ma gradacji szkodników?

A jak byśmy się cofnęli przed 1750 r. to czy były jakieś uciążliwe lata suszy czy gradacji szkodników. Jak to wówczas było? No właśnie. Jak było podczas Małej Epoki Lodowej XIV-XVIII? A zwłaszcza w XVII wieku. Czy mroźne lata miały wpływ na to, że ginęły gatunki roślin? A czy podczas Średniowiecznego Optimum Klimatycznego w okresie X-XIV w. czasem upalne dni nie wpływały na to, że występowały susze i gradację szkodników? Jak właściwie było wtedy? Jeżeli ani podczas Małej Epoki Lodowej, ani podczas Średniowiecznego Optimum Klimatycznego, ani w żadnym okresie podczas holocenu nie wystąpiły susze czy gradacje szkodników, to oznacza jedno, że to obecne globalne ocieplenie wywołane przez człowieka jest siłą sprawczą wszelkich zaburzeń wśród roślinności. A jaki wpływ miał holocen do 1750 r. na świat zwierząt? Trudno powiedzieć. Wiadomo jednak, że flora i fauna pod koniec plejstocenu podlegała wymieraniu gdy zaczynał się holocen. Czy były wówczas susze wpływające na rośliny i zwierzęta oraz gradacje szkodników wywierające wpływ na same rośliny? Czy też nie. Czy to zjawisko dopiero teraz wraz z globalnym ociepleniem ma miejsce. Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne główną przyczyną wystąpienia suszy czy gradacji szkodników jest zmiana klimatu.

Podczas ochłodzenia zmiana klimatu ma wpływ na przeżywalność gatunków roślin i zwierząt gdy np. wiosną wystąpią przymrozki. Tak musiało być zarówno podczas Młodszego Dryasu ok. 10-11 tys. lat temu, jak i podczas Małej Epoki Lodowej w okresie XIV-XVIII w., a nawet podczas pojedynczych lat w trakcie trwania globalnego ocieplenia. I jeszcze może podczas globalnego zapylenia atmosfery w latach 60-80 XX w. Aerozole jak siarczany przemysłowe porządnie ochłodziły klimat, co miało wpływ na wystąpienie wielu mroźnych zim. I wtedy też klimat był siłą sprawczą na osłabienie roślin podatnych na gradację szkodników i mało odpornych na susze podczas letnich upałów. Podobnie zwierzęta były mniej odporne na susze i upały, co wśród pewnych gatunków prowadziło do dziesiątkowania populacji.

Jednak mimo wszystko czy to pod wpływem zmian naturalnych czy antropogenicznych, to klimat rozdaje pierwszy karty. Osłabienie roślin czy zwierząt występuje tylko dzięki obecnemu globalnemu ochłodzeniu czy podczas holocenu regionalnym ochłodzeniom czy regionalnym ociepleniom.
Oczywiście jeszcze jest trywializacja szaty roślinnej i wpływ antropogeniczny, zarówno na rośliny, jak i na zwierzęta pod wpływem działalności gospodarczej człowieka, a więc jego ingerencji w naturalne ekosystemy Ziemi.

Jednak mimo wszystko nic się nie dzieje w przyrodzie poza klimatem. Pamiętajmy o tym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *