W potrzasku konsumpcji i wzrostu gospodarczego

Nie ma żadnych wątpliwości, że ekonomia gospodarcza musi ulec radykalnej zmianie. Idea wzrostu gospodarczego powinna pójść w zapomnienie jeśli chcemy uratować siebie i dużą jeszcze część gatunków na naszej planecie.

Wiąże się z tym najtrudniejsze zadanie: przestawienie ludzkości na dietę umiarkowanie odzwierzęcą, a w radykalnym przypadku w pełni na wegetariańską. Emisje dwutlenku węgla oraz zużycie wody są wielokrotnie mniejsze przy produkcji warzyw i owoców, aniżeli mięsa. Największe zużycie jest przy produkcji baraniny, potem wołowiny, wieprzowiny, drobiu i ryb.

Jednak czy to przemówi do ludzi? Powinniśmy nie tylko przestawić się na dietę obfitszą w warzywa i owoce, ale też powinniśmy rozważyć zakupywanie optymalnej ilości tak by jedzenie nigdy nie marnowało się byśmy jego nie wyrzucali. Bo niestety odpady jedzeniowe to też emisje CO2. I najlepiej jakbyśmy zakupywali jedzenie świeże, takie, które nie musi być w sklepach długo przechowywane w folii lub w plastikowych pudełkach. Powinniśmy też oczywiście przestawić się zdecydowanie na zakupywanie produktów lokalnych, które mają zdecydowanie niższy ślad węglowy niż produkty z innych krajów czy nawet z innych kontynentów.

Jeśli chodzi o ubrania, w miarę możliwości powinniśmy zakupywać rzeczy używane, naprawiane i zaniechać kupowania rzeczy nowych. Taki minimalizm odzieżowy powinien być powszechny, ale tak nie zawsze jest. Oczywiście najlepiej jakby te ubrania były produktami krajowymi aniżeli zagranicznymi, co zmniejszałoby ślad węglowy produkcji, przechowywania, transportu danego towaru. Dziś niestety wiele takich produktów jest wykonywanych w odległych krajach jak Chiny czy USA zamiast w danym kraju gdzie się je zakupuje.

Można dużo wymieniać jeszcze danych produktów jak meble, lodówki, pralki, telewizory, samochody, komputery itd…itd… to wszystko to spirala obecnego trendu ekonomicznego – wzrostu gospodarczego. Miliony samochodów dostawczych, ciężarowych, pociągów towarowych, statków kontenerowców czy nawet samolotów przeładunkowych codziennie przemieszcza się tysiące kilometrów w ramach eksportu i importu zostawiając za sobą potencjalnie bardzo duże ślady węglowe. Ekonomia współczesna nie jest oparta na rynku lokalnym czy choćby krajowym, ale globalnym. I niestety to nas będzie drogo kosztować. Jeśli chcemy spowolnić zmiany klimatu to powinniśmy całkowicie zrewolucjonizować swoją ekonomię. Tak by była w znacznie większym stopniu lokalna aniżeli globalna. Powinniśmy też postawić na rozwój gospodarczy a nie na wzrost gospodarczy, w którym jakość produktów będzie priorytetem, a nie ich ilość. To też dałoby mniejsze emisje CO2.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *