Kryzys wodny

Są już pierwsze poważne ofiary globalnego ocieplenia. Są nimi ryby i inne wodne zwierzęta, a także rośliny nadwodne. Zbiorniki i cieki wodne wysychają, a jak nie wysychają, to ogrzewające się ich wody wpływają na wymieranie ryb i innych organizmów uzależnionych od stabilnej temperatury i innych parametrów fizykochemicznych. To wszystko zostaje coraz silniej zaburzane w coraz cieplejszym świecie.

Niestety to może być dopiero początek coraz drastyczniejszego wpływu na organizmy biologiczne przez coraz większe zmiany klimatu. Odkąd mamy do czynienia z częstą blokadą cyrkulacji atlantyckiej, to mamy do czynienia z zastojami dynamiki pogody. Często mamy wówczas długotrwałe okresy bezdeszczowe wraz z upalnymi dniami powodującymi obniżanie się poziomu wód, zarówno gruntowych, jak i powierzchniowych w ciekach i zbiornikach. I niestety to obserwujemy coraz częściej na Ziemi w wielu regionach.

W krajach subtropikalnych (Afryka Północna, Azja Mniejsza, Pakistan, Indie) czy też w krajach umiarkowanych suchych (Mongolia, Kazachstan, Zachodnie Chiny) w szczególności jest to wyraźnie widoczne. Na pustyniach już praktycznie nie ma okresowych rzek, a zasoby wód podziemnych w piaskach pustyń i stepów kurczą się w zastraszającym tempie. Ponadto lodowce w Himalajach, Kunlun, Tien Szanie, Pamirze, Hindukuszu (być może już też w Karakorum) kurczą się tak samo i dostarczają coraz mniej wód roztopowych do źródeł rzek takich jak Indus, Ganges, Irawadi, Mekong. Ponadto są coraz rzadsze opady. Również monsuny są nieregularne. I to grozi wyschnięciem okresowym tychże rzek w tej części świata.

Zmiany klimatu są mocno widoczne również w Europie czy w Ameryce Północnej, ale decydenci rządowi nadal mocno ignorują ten problem. W Polsce mało kto z nich poważnie łączy wysychanie rzek i jezior z globalnym ociepleniem. Budowa zbiorników retencyjnych i zapór wodnych kosztem gatunków wodnych nadal pokutuje w wielu głowach urzędników w większości na świecie. Mało kto bierze pod uwagę zostawianie obszarów mokradłowych albo ich renaturalizację jako najlepszych naturalnych inwestycji retencyjnych. Nadal pokutuje myślenie hydrokratyczne. Nad wieloma rzekami pracuje wiele elektrociepłowni, które spuszczają odpadową ciepłą wodę prosto do rzek, co jest już karygodne. To też ma wpływ na śnięcie ryb. Oczywiście jeszcze w niektórych krajach gospodarka ściekowa jest nieuregulowana i nieuczciwi przedsiębiorcy przemysłowi spuszczają wiele zanieczyszczeń chemicznych, w tym z tworzyw sztucznych, wprost do wód.

Tak więc pośrednio (poprzez wpływ ocieplenia klimatu), jak i bezpośrednio (poprzez zanieczyszczenia wód) dokonujemy coraz większej destrukcji ekosystemów jeziornych, rzecznych, morskich i oceanicznych. Wymieranie gatunków wodnych jest w szczególności bardzo szybkie. Wiele gatunków ma niską tolerancję ekologiczną, w tym termiczną. No i niestety jak tego nie będziemy chcieli jakoś powstrzymać, to wcześniej czy później poważnie dotknie ten kryzys gatunki lądowe, w tym i nie ominie nas ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *